Karpacz - zimowisko
Ostatnie ferie w Karpaczu były przeklęte. Spadło tyle śniegu, że nie sposób było z dzieciakami gdzieś wyjść. Drogi były nieprzejezdne. Komunikacja autobusowa szwankowała, a PKSy to już od wielkiego dzwonu dochodziły na górę Karpacza. Jeszcze do kościoła, to jakoś dojeżdżały a potem to już koniec świata. Byłem wychowawcą zimowiska w domu wczasowym
Karpacz. Naprawdę zastanawialismy się z kolegami, co naszym podopiecznym zorganizować. W góry pójść nie moglismy, bpo szlaki nie przetarte i ogłosili zagrożenie lawinowe. Łazić po mieście, gdy tylko wąski przejazd dla samochodów to prawie równie niebezpieczne. Nic, tylko się załamać. Jedna z naszych koleżanek wpadła na pomysł, by koło naszego domu wczasowego zorganizować zawody w rzeźbie śniegowej. To był dopiero szata ński plan. Tworzywa pod dostakiem, a i tak nasi podopieczni wydzierali sobie utoczohne kule śniegowe, które potem zamieniali w najprzeróżniejsze kształty. Karpacz dał nam inspirację i w sumie jesteśmy dumni, że w sytuacji kryzysowej, klęski urodzaju śniegu, znaleźliśmy doskonałe rozwiązanie.
