Mielno - diabelski młyn
Na wakacje wybraliśmy się w tym roku do Mielna. Takie małe niepozorne i nie za bardzo znane miasteczko, a pobyt tam udał się nam tak dobrze, jakbyśmy byli w jednym z najlepszych kurortów. Akcja
Mielno 2007 udała się tamtejszemu referatowi Urzędu Gminy doskonale. Wszystko mieli dopięte na ostatni guzik. Imprez, pikników, zawodów sportowych, występów kabaretów, pokazów pirotechnicznych i innych atrakcji przez ten tydzień nam nie brakowało. Czas wypełniony tak do ostatniej niemalże minuty, że żyliśmy dosłownie z zegarkiem w ręku. Za nic na świecie nie chcieliśmy niczego przegapić. Mnie i żonie najbardziej podobały się recitale piosenki aktorskiej, z których największym przebojem okazał się występ uwielbianego przez nas Michała Bajora. Dla dzieciaków największą frajdą było wesołe miasteczko, które w Mielnie przebywało zawsze w lipcu i było uciechą dla wszystkich wczasowiczów. Takiego diabelskiego młyna jak żyję nie widziałem. Wszyscy aż piszczeli ze strachu, ja oczywiście nie na głos, ale nerwy już miałem. Rekomenduję, Mielno jest naprawdę doskonałe na wakacyjny wypoczynek.