konferencje - konferencje
Czy ktoś wie gdzie jest Galindia. Otóż właśnie. Ja też do niedawna nie wiedziałem. Okazało się ,że ktoś wymyślił a raczej zorganizował tam konferencje. Wiedziałem tylko ,że mam jechać paręset kilometrów do puszczy piskiej i dojechać do ujścia rzeki Krutyni do jeziora Bełdany. To jeszcze nic. Gdy znalazłem się na miejscu konferencji po prostu osłupiałem. Miejsce było cudowne, wręcz magiczne. Zieleń lasów i błękit jeziora.I na tym tle duży budynek z drewna. Nigdy jeszcze nie uczestniczyłem w konferencjach organizowanych w ... jaskini. Naprawdę sale konferencyjne znajdowały się w jaskiniach. Obsługiwali nas ludzie w strojach plemiennych. Rzeczywiste były jedynie
konferencje cała reszta to było totalne przeniesienie w przeszłość w XIII wiek do grodu Galindów.Głównymi atrakcjami pobytu były: napady Galindów, obrzędy szamańskie czy wyprawy łodziami po bursztyn. Na zakończenie konferencji została zorganizowana biesiada w pieczarach. Panowała tam niesamowita atmosfera. Ludzie ubrani w historyczne stroje blask pochodni oświetlających pomieszczenia.Naprawdę wszystko to sprawiało bajkowe wrażenie.
