Polanica Zdrój - Relacja z pobytu w Polanicy Zdrój
Nudzą mnie te wyjazdy z rodzicami na wakacje. Bez przerwy tylko jakieś spacerki, albo leżenie na plaży. Można dostać kota z nudów. Tym razem rodzice wymyślili, że nie pojedziemy nad morze. Naszym miejscem miała być Polanica Zdrój . No ekstra. Będę się przechadzał ze staruszkami po deptaku - pomyślałem. To co tam zobaczyłem to był po prostu szok. Super sztuczny tor saneczkowy. Wspaniałe baseny kąpielowe. Doskonale przygotowany teren do paitballu. Latanie za wyciągarką na paralotni. Nawet tato pożyczył terenówkę na przejażdżkę offroadową. Polanica to jest to. Gdy tylko dostanę parę dni wolnego zaraz pakuję się i wskakuję w autobus z napisem
Polanica Zdrój , który wiezie mnie w moje ulubione miejsca. Wspaniale jest spacerować deptakiem w tym wspaniałym kurorcie. Choć już wiele razy podziwiałem kolorową, grającą fontannę, to niezmiennie mnie fascynuje. Tak samo jak ta niewielka może, ale jakże interesująca fontanna, która siłą wody obraca granitową kulę. A gdy dochodzę do końca ścieżki i łapię oddech wspierając się na polarnym niedźwiedziu jednakowo się zamyślam, dlaczego Polanica go przyjęła. Czeka na następne zlodowacenie? Nie jestem już młodzieniaszkiem i specjalnie nie oczekuję od życia jakichś wspaniałości. Kiedy lekarz orzekł, że dla podratowania mojego serca powinienem wybrać się do uzdrowiska, to nie specjalnie mi się ten pomysł podobał. Wolę przebywać sobie w swoim niewielkim mieszkanku, a nie szwendać się nie wiadomo gdzie. Jednak ze strachu o swoje serce Uznałem racje lekarza. Wsiadłem w autobus z napisem
Polanica Zdrój , który przywiózł mnie do kurortu. Te chwile, które tu przeżyłem to raj. Spotkałem panią, która tak jak i ja była samotna. Teraz już nie jest. Polanica na zawsze zostanie w moim zdrowym sercu.